Dzieci, które już są: rodziny tęczowe bez ochrony prawnej

W polskich domach rosną dzieci, które mają dwoje kochających je rodziców, a prawo uznaje tylko jedno z nich. Ten drugi opiekun — codziennie odbierający je ze szkoły — pozostaje dla dziecka prawnie obcym człowiekiem. Gdy rodzic prawny umiera, robi się z tego dramat: brak dziedziczenia, brak głosu w sprawach zdrowia, żadnej pewności, że dziecko zostanie z osobą, którą zna. Razem chce zamknąć tę lukę przez prawo do adopcji i współdzielenie opieki.

Tęczowa flaga LGBT+ — poziome kolorowe pasy, symbol równości i rodzin tęczowych

W polskich domach rosną dzieci, które mają dwoje rodziców, a prawo widzi tylko jedno z nich. Jedna matka rodzi albo jeden ojciec zostaje wpisany do aktu urodzenia — to rodzic prawny. Druga osoba, która karmi, odprowadza do przedszkola, siedzi po nocach przy gorączce i podpisuje się na kartkach z wywiadówek, w oczach urzędu jest nikim. Nazywamy ją rodzicem społecznym, bo innego słowa prawo dla niej nie ma. Razem chce to uporządkować u źródła: dać takim rodzinom prawo do adopcji i jasne reguły opieki nad dzieckiem, także wtedy, gdy dorosłym coś się w życiu psuje.

Co się dzieje, gdy umiera rodzic prawny

Dopóki wszystko idzie dobrze, brak dokumentu bywa niewidzialny. Problem wybucha w najgorszym możliwym momencie — kiedy jedyny prawny rodzic dziecka umiera. Wtedy okazuje się, że osoba, która wychowywała je przez całe jego życie, nie ma do niego żadnego automatycznego prawa.

  • Opieka. Prawo nie przekazuje dziecka pod skrzydła drugiego rodzica z mocy samego faktu, że to on je wychował. Sprawą zajmuje się sąd rodzinny, a w grze pojawiają się krewni biologiczni zmarłego albo — w najgorszym scenariuszu — piecza zastępcza. Dziecko, które zna tylko jeden dom, może zostać z niego wyrwane, bo osoba, którą kocha, formalnie jest mu obca.
  • Dziedziczenie. Rodzic społeczny i wychowywane przez niego dziecko nie dziedziczą po sobie z ustawy. Bez testamentu dziecko nie dostanie nic po człowieku, który je utrzymywał; z testamentem trafi do najdalszej, trzeciej grupy podatkowej z najwyższą stawką — jak po obcym (ustawa o podatku od spadków i darowizn, ISAP).
  • Decyzje i dokumenty. Za życia rodzic społeczny nie jest z urzędu najbliższą rodziną: przy szpitalnym łóżku musi tłumaczyć, kim jest, a jego zgoda na zabieg czy wgląd w dokumentację bywa kwestionowana. Dzieci z zagranicznymi aktami urodzenia, w których wpisano dwie matki lub dwóch ojców, latami nie mogą uzyskać PESEL-u ani polskiego dowodu — urzędy odmawiają transkrypcji takich aktów, a Rzecznik Praw Obywatelskich od lat upomina się w ich sprawie (RPO — polskie dokumenty dla dzieci z zagranicznych związków osób jednej płci; uchwała 7 sędziów NSA z 2 grudnia 2019 r. o niedopuszczalności transkrypcji).

To nie są przypadki jednostkowe.

Dane poglądowe (szacunek): według Kampanii Przeciw Homofobii i Stowarzyszenia Lambda Warszawa w Polsce w rodzinach tworzonych przez osoby LGBT+ wychowuje się co najmniej 50 tysięcy dzieci. To rząd wielkości, nie dokładna statystyka — takich rodzin nikt oficjalnie nie liczy, bo prawo ich nie widzi (KPH, „Sytuacja społeczna osób LGBTA w Polsce", raport za lata 2019–2020, PDF).

Adopcja i współdzielenie opieki naprawiają to u korzenia

Rozwiązanie jest zaskakująco proste i od dawna działa w innych krajach. Nazywa się adopcją przez drugiego rodzica: państwo pozwala rodzicowi społecznemu formalnie przysposobić dziecko, które i tak już wychowuje. Dziecko dostaje wtedy dwoje prawnych rodziców zamiast jednego opiekuna z pełnią praw i drugiego bez żadnych. Znika większość opisanych wyżej pułapek naraz — dziedziczenie, decyzje medyczne, dokumenty, a przede wszystkim pewność, że po śmierci jednego rodzica dziecko zostanie z drugim.

Polskie prawo takiej ścieżki dziś nie przewiduje. Wspólna adopcja jest zastrzeżona dla małżeństw, a że pary jednopłciowe nie mogą u nas zawrzeć małżeństwa, są z niej wyłączone. W rankingu równości ILGA-Europe kategoria rodziny, obejmująca właśnie uznanie związków i prawo do adopcji, to obszar, w którym Polska ma 0 punktów — najniższy możliwy wynik (ILGA-Europe, Rainbow Map: Polska).

Druga część układanki dotyczy sytuacji, gdy związek się rozpada. Dziś po rozstaniu rodziców tej samej płci dziecko wpada w prawną próżnię: rodzica społecznego nie obejmują żadne reguły opieki ani obowiązek alimentacyjny, choćby był z dzieckiem związany najsilniej. Współdzielenie opieki po rozpadzie związku zamyka tę lukę — chroni więź dziecka z obojgiem opiekunów i obarcza ich egzekwowalnymi obowiązkami wobec dziecka, nie ograniczając się do przyznania praw.

Co proponuje Razem

Wprowadzimy pełną równość małżeńską bez względu na płeć — zapewnimy prawo do dziedziczenia i adopcji, obowiązek opieki i obowiązek alimentacyjny, a także współdzielenie opieki nad dziećmi po rozpadzie związku.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. 10 „Polska wolności, równości i solidarności” — pkt 2, partiarazem.pl

Dla dzieci wychowywanych przez pary jednopłciowe stoją za tym trzy konkretne zmiany:

  • Prawo do adopcji — rodzic społeczny może formalnie przysposobić dziecko, które wychowuje, a dziecko zyskuje dwoje prawnych rodziców z pełną więzią, dziedziczeniem i prawem do decyzji.
  • Obowiązek opieki — troska o dziecko przestaje być kwestią dobrej woli i staje się zobowiązaniem, którego prawo może dochodzić; po śmierci jednego rodzica drugi nie musi walczyć w sądzie o własne dziecko.
  • Współdzielenie opieki po rozpadzie związku — gdy dorośli się rozstają, dobro dziecka chronią jasne reguły opieki i alimentacji, a nie prawna pustka.

Program ujmuje to w filarze praw człowieka bez owijania w bawełnę: „Miłość nie wyklucza, a wszystkie rodziny są równe. Każda para będzie miała prawo wziąć ślub i wychowywać dzieci". Adopcja i współdzielenie opieki to część szerszej zmiany, jaką jest równość małżeńska — bo trudno oddzielić prawo dwojga dorosłych do bycia rodziną od prawa ich dzieci do bezpieczeństwa.

Te same reguły, które chronią dziecko po rozpadzie związku jego rodziców, mają dziś zbyt wiele dziur także w rodzinach różnopłciowych — o tym, że niepłacenie na dziecko to forma przemocy ekonomicznej, a Fundusz Alimentacyjny powinien obejmować wszystkie rodziny, pisze siostrzana redakcja: Fundusz Alimentacyjny dla wszystkich rodzin.

Źródła i dalsza lektura