Fałszywi sojusznicy: kilkanaście lat obietnic równości, które KO składała i wycofywała

Platforma Obywatelska obiecuje związki partnerskie i równość „zaraz po wyborach” od 2011 roku. Po drodze był własny projekt odrzucony przez posłów PO w 2013 roku, priorytet z kampanii 2023, którego zabrakło w exposé, i ustawa, która chudła z każdym kolejnym rokiem rządów. Dla Razem równość to zobowiązanie programowe, a nie karta przetargowa w koalicyjnych negocjacjach.

Manifestacja na rzecz równości małżeńskiej, tłum z transparentami i tęczowymi flagami na ulicy, styczeń 2013

Historia obietnicy równości składanej przez Platformę Obywatelską i Donalda Tuska powtarza się według stałego schematu: pojawia się jako deklaracja przed wyborami, by ucichnąć zaraz po nich. Powtarza się od kilkunastu lat, w kolejnych kampaniach i kolejnych układach koalicyjnych. Poniższy tekst to uporządkowana ocena tego dorobku — oparta wyłącznie na głosowaniach Sejmu i publicznych wypowiedziach polityków Koalicji Obywatelskiej, z datami i źródłami. Nie chodzi o to, komu bliżej ideowo do środowisk LGBT+, lecz o to, co realnie działo się, gdy przychodziło zamienić deklarację w ustawę.

2011–2013: obietnica, a potem własny projekt do kosza

W czerwcu 2011 roku, u progu drugiej kadencji swojego rządu, Donald Tusk publicznie zapowiadał, że temat związków partnerskich można podjąć na początku nowej kadencji Sejmu — jako jeden z pierwszych projektów. Weryfikacją tej zapowiedzi zajmował się później serwis Demagog (Demagog — analiza wypowiedzi Tuska z 2011 r.).

Sprawdzian przyszedł szybciej, niż zapowiadał kalendarz wyborczy. 25 stycznia 2013 roku Sejm głosował nad trzema projektami ustaw o związkach partnerskich — dwoma autorstwa SLD i Ruchu Palikota oraz trzecim, złożonym przez samą Platformę Obywatelską (sprawozdawcą był poseł Artur Dunin). Odrzucono w pierwszym czytaniu wszystkie trzy. Za odrzuceniem projektu własnego klubu PO padło 228 głosów, przeciw było 211, dziesięć osób się wstrzymało — a do pogrzebania tej ustawy przyłożyło rękę 46 posłów Platformy, którzy zagłosowali przeciw dorobkowi własnego klubu (TVN24 — jak głosowali posłowie PO; OKO.press — analiza głosowania). Rządziła wówczas koalicja PO–PSL z Tuskiem jako premierem i z sejmową większością. Do odrzucenia projektu nie potrzeba było głosów opozycji — wystarczył brak woli, by klub przeprowadził go przez własne szeregi (Polityka — projekty do kosza).

2023: sztandarowa zapowiedź kampanii, której zabrakło w exposé

Przed wyborami w październiku 2023 roku Koalicja Obywatelska ponownie ustawiła związki partnerskie wśród swoich sztandarowych zapowiedzi. Po wyborach zaczęło się odejmowanie. Podpisana 10 listopada 2023 roku umowa koalicyjna KO, Trzeciej Drogi i Lewicy liczyła 24 punkty — i nie znalazł się wśród nich zapis o związkach partnerskich. Została ogólna deklaracja o ochronie przed dyskryminacją, bez konkretnej instytucji prawnej i bez terminu (Krytyka Polityczna — co zapisano, a co pominięto; queer.pl — tematy LGBT w umowie koalicyjnej).

Kilka tygodni później, w grudniu 2023 roku, Donald Tusk wygłosił exposé nowego rządu. Związków partnerskich w nim nie było — wytknęła to od razu Kampania Przeciw Homofobii (KPH — w exposé zabrakło związków partnerskich). Obietnica, która przed wyborami była priorytetem, po wyborach nie zmieściła się w programowym wystąpieniu premiera.

2024–2026: ustawa, która chudła z każdym rokiem

Projekt w końcu ruszył — i od pierwszej wersji zaczął tracić na wadze. Jesienią 2024 roku ministra ds. równości Katarzyna Kotula przedstawiła projekt o związkach partnerskich. Zanim jeszcze trafił do Sejmu, wypadło z niego prawo do przysposobienia dziecka partnera; w zamian pojawiła się słabsza „mała piecza”, czyli status faktycznego opiekuna (Polityka — Kotula chwilowo górą). PSL, koalicjant z Trzeciej Drogi, i tak zablokował rozwiązanie, zapowiadając własny projekt o „statusie osoby najbliższej” (Polsat News — PSL zapowiada własny projekt).

W kolejnych miesiącach kierunek się nie zmienił: z każdym ustępstwem instytucja stawała się mniejsza. Rejestrowany związek zawierany w urzędzie stanu cywilnego ustąpił miejsca umowie spisywanej u notariusza, a sama nazwa „związek partnerski” zniknęła na rzecz „statusu osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu” (OKO.press — już nie związki, a status osoby najbliższej; Prawo.pl — projekt o statusie osoby najbliższej).

Kalendarz mówi sam za siebie. Pierwszą zapowiedź „zaraz po wyborach” słychać było w 2011 roku, własny projekt Platformy przepadł w 2013, a przez kolejne lata rządów obietnica z kampanii kurczyła się do umowy notarialnej węższej niż pierwotny pomysł. Konsekwentny był w tym jeden schemat: równość wracała jako hasło w kampaniach wyborczych, a znikała z ustaw przy koalicyjnym stole negocjacji. To dane poglądowe — chronologia oparta na cytowanych niżej doniesieniach, nie na jednym urzędowym zestawieniu.

Powyższe to ocena publicystyczna dorobku Koalicji Obywatelskiej, oparta na jej własnych głosowaniach i wypowiedziach. Poniżej — co w sprawie równości mówi program Partii Razem.

Co proponuje Razem

Wprowadzimy pełną równość małżeńską bez względu na płeć — zapewnimy prawo do dziedziczenia i adopcji, obowiązek opieki i obowiązek alimentacyjny, a także współdzielenie opieki nad dziećmi po rozpadzie związku.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Polska wolności, równości i solidarności” (pkt 2), partiarazem.pl

Dla Razem to zobowiązanie zapisane w programie przyjętym przez Kongres partii, a nie zmienna, którą wykreśla się przy zawiązywaniu koalicji. Stanowisko partii jest jednoznaczne w kilku punktach:

  • Cel to pełna równość małżeńska, a nie osobna, słabsza instytucja tworzona po to, by kogoś nie urazić. Te same prawa mają znaczyć to samo dla każdej pary.
  • Prawa idą w komplecie ze zobowiązaniami — dziedziczenie i adopcja, ale też obowiązek wzajemnej opieki i alimentacji na tych samych zasadach, co w każdym małżeństwie.
  • Dobro dziecka reguluje prawo, nie próżnia — po rozpadzie związku obowiązują jasne reguły współdzielenia opieki.
  • Równość jest częścią programu, nie kartą przetargową — nie znika z dokumentu, gdy trzeba dobić targu o wejście do rządu.

Na czym w praktyce polega pełna równość małżeńska i co realnie zmienia w życiu pary — opisujemy osobno. Ta sama zasada godności i równych praw łączy się z walką o bezpieczeństwo i ochronę przed przemocą; piszą o tym nasze siostrzane redakcje, między innymi w tekście o konwencji antyprzemocowej i ochronie przed przemocą.

Źródła i dalsza lektura